foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

Siostry Elżbietanki

Prowincja Poznańska

"Panie, jeśli chcesz być ze mną, to i ja pragnę być z Tobą i nigdy się od Ciebie nie odłączyć.”
św. Elżbieta

Niezbędnik duchowy

Wyszukiwarka

Polish Arabic Czech Danish English Georgian German Hungarian Italian Lithuanian Norwegian Portuguese Russian Spanish Swahili Swedish Ukrainian Vietnamese Yiddish

S. M. Iwona Król Wschowa

Pod koniec wojny, w grudniu 1944 r., na ulicach miasta panował wzmożony ruch. Rozpoczęła się ewakuacja niemieckiej ludności cywilnej. W swoich wspomnieniach S. Iwona wskazuje na ogrom tragedii wielu ludzi, którzy w tych trudnych zimowych warunkach spiesznie uchodzili przed zbliżającym się frontem. Musieli oni zmierzyć się z niezwykle dramatycznymi, życiowymi wyborami. Wielu wschowian popełniało samobójstwa, starcy i słabsi umierali po drodze, matki zostawiały dzieci w nieogrzewanych domach. Wielu z nich uratowała S. Iwona, udzielając opieki i schronienia w domu zakonnym. Zajmowała się też pochówkiem zmarłych. W 1945 r., po zajęciu Wschowy przez wojska radzieckie, Rosjanie utworzyli tu Komendę Wojenną, na czele której stał kpt. Wasiljew. Jego zastępcą do spraw gospodarczych był mjr Miszyn. Od niego to S. Iwona otrzymała przepustkę, aby swobodnie w dzień i w nocy móc poruszać się po mieście i bez przeszkód nieść pomoc chorym i cierpiącym.Któregoś dnia zauważono wywarzone drzwi do kościoła parafialnego. Zaniepokojone tym faktem siostry elżbietanki udały się do świątyni, gdzie pod jedną ze ścian znalazły dziwną skrzynkę. Zorientowały się, że jest to bomba zegarowa, która w każdej chwili mogła wybuchnąć. Przerażone, natychmiast opuściły kościół. Jednak S. Iwona, mimo sprzeciwu pozostałych sióstr, narażając życie, wróciła do świątyni i ostrożnie wyniosła skrzynkę na pobliskie planty,      w bezpiecznej odległości od zabudowań. Niebawem bomba eksplodowała, pozostawiając głęboki lej powybuchowy. Oprócz odwagi w S. Iwonie odezwała się jeszcze jedna pozytywna cecha – poczucie odpowiedzialności. Jak wspomina – w Jej uszach jak echo ciągle brzmiały słowa ks. proboszcza Józefa Kliche, który w czasie ewakuacji powierzył Jej klucze do świątyni i prosił o opiekę nad nią.       I Ona to zadanie do końca wypełniła – ocalając, tak ważne dla Wschowy, jej duchowe i materialne dziedzictwo.

S. Iwona wielokrotnie udawała się do sąsiednich parafii, aby ratować sprzęt liturgiczny przed grabieżą i profanacją. W jednej z wypraw do kościoła w Dębowej Łęce przyniosła komunikanty, ornaty i naczynia liturgiczne, a właściwie przyciągnęła je w koszu na bieliznę. Takie podróże były bardzo niebezpieczne. Wioski były opuszczone przez ludność niemiecką. Przebywali w nich tylko żołnierze radzieccy, którzy zupełnie nie liczyli się z Polakami. Ileż to razy S. Iwona narażała swoje życie, zatrzymywana przez podchmielonych i brutalnych żołdaków. W trudnych, a często beznadziejnych sytuacjach stosowała chytry wybieg, powoływała się na znajomość z mjr Miszynem, którego faktycznie nie znała. Miała tylko przepustkę podpisaną jego nazwiskiem. Ale zdarzyło się tak, że któregoś dnia osobiście poznała Miszyna. Oficer ciężko zachorował i został Jej pacjentem. Po wojnie, do końca życia, S. Iwona ofiarnie służyła chorym  i potrzebującym. Niejednokrotnie też ratowała ludzkie życie. Ktokolwiek zwracał się do niej o pomoc – otrzymywał ją. Do każdego zwracała się ciepło, serdecznie i czule „Kochaniutki…, Złociutki…”. Taką miłosierną siostrę  i pielęgniarkę do dzisiaj pamiętają liczni mieszkańcy Wschowy. Zmarła 8 sierpnia 1990 r., a Jej doczesne szczątki spoczęły na tutejszym cmentarzu parafialnym.

            Jej postawa życiowa jest pięknym przykładem człowieczeństwa – całkowitego oddania się służbie Bogu, Kościołowi, miastu i bliźniemu - nie dla nagród na ziemi i ludzkich pochwał. Dla Niej na pierwszym miejscu liczył się człowiek potrzebujący pomocy. I nie ważne, czy był to Polak, czy Niemiec, katolik czy ewangelik. W tym lokalnym wymiarze była pomostem łączącym narodowości, religie, kultury, jakie przez wieki mieszały się w tym mieście. A Jej heroizm i bohaterstwo były dopełnieniem tej życiowej postawy.

            Siostro Iwono, cicha bohaterko Wschowy, za to wszystko chcemy ci dzisiaj oddać hołd i podziękować!

                                                                                                                      Jolanta Pawłowska

S.M. Włodzimira – Czesława Wojtczak

(1909-1943)

S.M. Włodzimira- to Elżbietanka, która choć powszechnie pozostaje mało znaną osobą- pamięć o jej życiu trwa do dziś. Na co dzień odznaczała się wiernym zachowywaniem reguły zakonnej, a modlitwa i asceza stanowiły ważny element jej życia duchowego.

 

Dla kolejnych pokoleń pozostawiła doskonałe świadectwo życia wiarą każdego dnia.
Pomimo po ludzku nie łatwego życia potrafiła prosto i radośnie wskazywać swoja zakonną postawą na żyjącego pośród nas Boga.

 

Troszcząc się o najuboższe dzieci z okolicy wprowadzała w życie Słowo Boże: ”wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”
(Mt 25,40) szerząc tym samym prawdę o Bogu, który nie ma względu na osoby, realizując przez to całkowicie charyzmat Zgromadzenia

 

Swojemu cierpieniu zarówno temu fizycznemu jak i duchowemu potrafiła nadać głębszy sens jednocząc je w cichości i samotności z ofiarą Jezusa. Jej krótkie życie jest świadectwem wiary nieugiętej nawet w najtrudniejszych chwilach.

 

Krótkie kalendarium życia:

  • Urodzona 20.02.1909r. we Franklinowie
  • Ochrzczona w Lewkowie 21.02.1909 r.-otrzymuje imię Czesława
  • Po złożeniu matury wstępuje do organizacji „Młode Polki”- „Dąbrówki”
  • 18.08.1930 r.-wstępuje do postulatu Sióstr Elżbietanek przy ul. Łąkowej w Poznaniu
  • 27.07.1933 r. Otrzymuje habit zakonny i przyjmuje imię Siostra Maria Włodzimira
  • Studia w Katolickiej Szkole Społecznej w Poznaniu kończy pracą dyplomową „O podwórkowym świecie dziecka”
  • 28.07.1934 składa Pierwsze Śluby Zakonne
  • Wrzesień 1936 r.- podejmuje posługę w ochronce dla dzieci
  • W 1941r podczas II wojny światowej- na usilne nalegania matki- jak wiele Sióstr wraca do domu rodzinnego.
  • Chora na gruźlicę otrzymuje nakaz zamieszkania w przytułku dla starców  w Ostrowie przy ul. Zdunowskiej
  • Świadomie z modlitwą na ustach umiera 20 lutego 1943r.

 

Wszystkie osoby które znały osobiście Siostrę M. Włodzimierę, słyszały wspomnienia osób osobiście ją znających, bądź posiadają wszelkiego rodzaju dokumenty (zdjęcia, listy, pamiątki) prosimy o kontakt:

Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety
ul. Łąkowa 1 / 4
61-878 Poznań
Tel.: 061-852 46 48

e-mail:    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Retransmisje uroczystości

24 września 2017

Otwarcie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym S. M. Włodzimiry - elżbietanki - retransmisja Telewizji Kalisz

Msza Święta pod przewodnictwem J. E Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego - retransmisja Telewizji Kalisz

Przesłanie Siostry Włodzimiry - retransmisja Telewizji Kalisz


Informacje o Siostrze M. Włodzimirze w innych witrynach:

Konkatedra w Ostrowie Wlkp.

Przedszkole im. S. Włodzimiry Wojtczak

Witryna internetowa poświęcona S.M. Włodzimirze Wojtczak

Facebook

Kalendarz

Październik 2017
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4

Dzisiaj jest: 17 Październik 2017    |    Imieniny obchodzą: Lucyny, Małgorzaty, Wiktora

Dar serca

Jesteś tutaj

546855
DziśDziś918
WczorajWczoraj984
Ten tydzieńTen tydzień1902
Ten miesiącTen miesiąc14246
Wszystkie dniWszystkie dni546855


Copyright © 2017 Siostry Elżbietanki Prowincja Poznańska Rights Reserved.